Studenci medycyny, lekarze, dietetycy

Jak się żywić, aby zdrowym być.

Kiedy dr. Dave Hepburt (Vancouver, Kanada) kończył studia, dziekan uczelni spotkał go i udzielił mu takiej rady:

„Dave, nigdy nie pozwól żebym złapał Cię na leczeniu mojej rodziny” po czym dodał  „50% z tego czego uczyłeś się na studiach jest prawidłowa i 50% nie jest. Problem jest taki, że my nie wiemy które 50%  jest które.”

Właśnie, takie dylematy mają lekarze na całym świecie. Jednakże to polski lekarz  znalazł odpowiedź na to pytanie. Tym lekarzem jest Jan Kwaśniewski. Jego osiągnięcia zostały potwierdzone 40-letnią praktyką (!!!). Jest to dieta optymalna. Zasady tego sposobu żywienia oparte są o biochemię. Dr Jan Kwaśniewski był nominowany do nagrody Nobla przez lekarzy z Austrii i Polski.  Ponad 10% ludności w Polsce stosuje już ten sposób żywienia i może pochwalić się wyleczeniem z wielu chorób, które są przez medycynę konwencjonalną określane jako nieuleczalne. Liczba tych ludzi  rośnie z dnia na dzień. Jak powiedział profesor Julian Aleksandrowicz „Nie ma nieuleczalnych chorób, jest tylko zbyt mało wiedzy”.  Wy również możecie mieć tę wiedzę, jeżeli zainteresujecie się tym tematem.

Na słuszność zasad podanych przez dr. Kwaśniewskiego, chciałabym przytoczyć kilka artykułów z gazet kanadyjskich. Jestem Polką i mieszkam w Kanadzie. I jestem przykładem na wyleczenie z choroby nieuleczalnej –  SM. Teraz badania nie potwierdzają tej choroby u mnie.

Zacznę od tego, że żywienie optymalne  oparte jest na proporcjach; na 1kg wagi należnej ciała przypada 1 gram białka, 2,5 do 3,5 grama tłuszczu i 0,8 grama węglowodanów. Natomiast według specjalistów od żywienia i lekarzy w Kanadzie należy spożywać wszystkie produkty z „umiarkowaniem”. Z definicji żywienia wynika, że spożyty pokarm to związki chemiczne, które wchodzą w specyficzne reakcje w organizmie. Muszą więc być one podane w odpowiednich proporcjach. W biochemii, która jest nauką ścisłą nie ma określenia „dawka umiarkowana”.

Z doświadczeń przeprowadzonych na temat odżywiania udowodniono, że:

Cytat z internetu:

„Rezultaty tych badań były rewelacyjne, odkryto, bowiem wielką różnorodność przemian poszczególnych składników w organizmie człowieka, ich dostępność oraz drogi rozmieszczania, metabolizmu i wydalania. Wykazano, że wiele zaburzeń rozwojowych i schorzeń wieku dojrzałego jest rezultatem wadliwego, niedoborowego i jednostronnego żywienia. Stwierdzono powiązanie z nadmiernym spożyciem niektórych produktów z chorobami dietozależnymi np.: otyłość, nadciśnienie tętnicze, schorzenia układu krążenia, nowotwory, próchnica zębów.
[…] Dzięki wykorzystaniu osiągnięć nauki o żywieniu zwalczono (lub stanie się to w najbliższej przyszłości) we wszystkich bardziej rozwiniętych krajach świata powszechne kiedyś schorzenia, jak: pelagra, krzywica, beri-beri, gnilec, kseroftalmia, a także zaburzenia we wzroście niemowląt i dzieci (np. kwashiorkor, marasmus) oraz pewne typy wola i niedokrwistości. Wszystkie one były następstwem niedoborów pokarmowych, którym można zapobiec przez racjonalne żywienie.”

Te choroby powstały z powodu niedoboru składników, ale cala reszta chorób spowodowana jest złą proporcją, nieprzestrzeganiem „złotej proporcji „- podanej przez dr Kwaśniewskiego.

Ten sam doktor Dave ,wspomniany wyżej, w jednym ze swoich artykułów „Jak uniknąć kamieni nerkowych” („How to avoid agony of kidney stones”) pisze, że żeby uniknąć kamieni nerkowych trzeba ograniczyć spożycie białka do 1 grama na 1 kg wagi ciała, ponieważ białka powodują wzrost wapnia w nerkach.

Lekarze Mehmet Oz i Michael Roizen piszą w artykule „Jak utrzymać mocne kości („How to keep bones strong”), że dieta bogata w białko powoduje podwyższoną  kwasowość krwi.  Żeby to zjawisko zbalansować organizm pobiera wapń z kości. Jednocześnie ostrzegają, żeby nie liczyć na tabletki, znacznie lepiej jest jeść poprawnie. Sugerują tutaj również, że należy spożywać białko w ilości 1grama na 1 kg wagi ciała. To samo i więcej informacji podaje dr. Kwaśniewski.

Na uczelniach medycznych oraz sportowych studenci, na wykładach z dietetyki uczą się, że tyje się od węglowodanów. Jednak później, już jako lekarze zalecają diety wysokowęglowodanowe, zachęcają  do spożywania owoców i soków mówiąc, że są one wartościowe. Prawda jest   zupełnie inna.  Nie są. W gazecie ukazał się artykuł pt. „Sok to narkotyk”. Niektórzy lekarze i dietetycy obserwują, że spożywane soki są przyczyna nadwagi i chorób które współwystępują z nią. Mówią, że cukry proste przyczyniają się do niesamowitego wzrostu cukru we krwi, przyczyniają się do nadmiernego  pobudzenie wątroby i trzustki do produkcji insuliny. Po nadmiernej produkcji insuliny jest nadmierny spadek poziom cukru we krwi , co powoduje, że dzieci są bardziej spragnione , poirytowane, i zmęczone. Soki i owoce nie zawierają żadnych wartościowych składników odżywczych. „To jest niesamowite jak dużo soków piją dzieci” mówi Michelle Cheskes ze szpitala im. Josepha Branta, i dodaje, że dzieci mają już zepsute zęby zanim im wyrosną.  To samo zjawisko związane z negatywnym wpływem cukru na organizm zauważają lekarze Mehmet Oz i Michael Roizen w artykule „Dlaczego jelito grube nie lubi deserów” („Why your colon doesn’t like dessert”) i radzą omijać cukier jak tylko to możliwe. Proponują dawki witaminy D, a przecież tłuszcze są bogate w witaminę D.   Z dużego spożycia soków, napojów i słodkich produktów cieszą się firmy je produkujące, gdyż uzależnienie od nich jest  ogromne.

To nie tłuszcze są przyczyną stłuszczenia wątroby, tylko węglowodany. Przedstawione to jest w artykule poświęconym kulinarnym smakołykom, jakimi są stłuszczone wątróbki gęsie. Aby stłuścić wątróbki u gęsi, hodowcy ograniczają im wybieg i karmią na siłę  kukurydzą a nie tłuszczem. W krótkim czasie wątroba tak karmionych ptaków powiększa się od 6 do 10 razy. Producenci mówią, że nie jest to bolesne dla ptaków. Początki hodowania gęsi na stłuszczone wątróbki sięgają starożytnego Egiptu. To Egipcjanie docenili wartość odżywczą stłuszczonych wątróbek; mają one ogromne zalety spożywcze.

O negatywnym wpływie i potrzebie ograniczenia węglowodanów  pisze również dr. Kwaśniewski. Mówi jakie jest zapotrzebowanie na nie i jakie będą skutki, gdy się tego nie przestrzega.

A teraz o tłuszczach.

Najdłużej żyją ludzie, którzy opierają swoją dietę na tłuszczach, jak w przypadku Hanny Barysewich z Białorusi. Kilka lat temu obchodziła swoje 116 urodziny i była najstarszą kobietą na świecie. Pracowała do 95 lat.  Jej dieta była prosta, oparta na wędlinach domowych, tłuszczu wieprzowym, mleku i chlebie. W  wieku 116 lat poruszała  się z trudnością, ale ciągle bez pomocy. Czasami miała  bóle głowy i zauważała pogarszający się wzrok. Ale jak sama mówiła nic więcej jej nie dolegal.(„Oldest woman in the world thrives on pork fat and milk”).

Również dieta Indian kanadyjskich z północy była dietą opartą na tłuszczach i białku i jak mówi autor artykułu „Tradycyjna dieta Eskimosów bardzo zdrowa” (Traditional Inuit diet very healthy”) dr.Eric Dewailly, dieta ta jest dietą, do której organizm ludzki jest najbardziej przystosowany. Zauważa, że ze względu na zmiany w konsumpcji wynikające z importu produktów spożywczych, młodzi Eskimosi, już nie mogą pochwalić się odpornością organizmu na choroby serca i nowotwory.

Kobiety we Francji, gdzie kuchnia oparta jest na tłuszczu, tłustych wątróbkach, oliwkach i czerwonym winie są najdłużej żyjącymi kobietami na świecie poza Japonkami. A dlaczego Japonkami to dr. Kwaśniewski również  tłumaczy.

Dr. Neetu Dhiman, naturopata, tłumaczy w artykule „Ważna wiadomość: masło jest lepsze” („Spread the news: Butter is better”), bo masło posiada witaminę A potrzebną do naprawy układu krążenia, posiada dobry cholesterol, który jest niezbędny dla mózgu i układu nerwowego. Od masła przytyć nie można, ponieważ kwasy tłuszczowe nie mogą być magazynowane jako tłuszcz w tkankach.  Masło jest potrzebne do odbudowy układu odpornościowego.  Witaminy zawarte w nim są konieczne dla prawidłowego funkcjonowania organizmu. Masło nie powoduje chorób, masło broni nas od nich. Nie dopowiada jednak, że nie wolno mieszać masła z dużą ilością węglowodanów, gdyż masło zostanie wykorzystane przez organizm, natomiast węglowodany zamienione będą w tłuszcz i trójglicerydy. Ale tego można dowiedzieć się z prac dr. Kwaśniewskiego.

Dieta wysokotłuszczowa znana była  i stosowana w latach 1920-1930. Leczono nią  ataki apopleksji, drgawki. Lekarz dziecięcy i neurolog dr. Elaine Wirrell z Calgary, nadal poleca swoim pacjentom dietę wysokotłuszczową. Jedną z leczonych w taki sposób byla 6-letnia dziewczynka Santi Ly. Miała ataki co 15 minut. Lekarz dał rodzinie wybór: operacja albo dieta wysokotłuszczowa. Wybrali dietę.  Obecnie jest zdrowym dzieckiem.

Dr Jay Wortman, z departamentu zdrowia i epidemiologii na Uniwersytecie Brytyjskiej Kolumbii w Vancouver, pisze że jest niesamowicie dużo prac popierających niskowęglowodanową dietę. Mówi, że póki nie jesteśmy przygotowani do zmian i zburzenia starych, nieprawidłowych podejść do zdrowia, czeka nas zguba.

Przez jakiś czas popularna była dieta niskowęglowodanowa dr. Atkinsa. Miała dużo zwolenników, ale i przeciwników. W diecie Atkinsa dominuje białko i skierowana jest na walkę z otyłością. Ograniczył do minimum węglowodany i zastąpił je białkiem. Najczęściej zarzucono Atkinsowi, że ludzie odżywiający się w ten sposób mieli różne niepożądane skutki uboczne np. biegunki, wymioty, zmiany na skórze, zawroty głowy itp. Dlaczego tak się działo. Dr. Atkins długo wzbraniał się przed podaniem proporcji, dopiero po latach podał te proporcje na I i II okres stosowania swojej diety.

Natomiast dr. Kwaśniewski sprecyzował proporcje i opisał jakie będą efekty uboczne, gdy nie będą te proporcje przestrzegane. Na tej podstawie można od razu stwierdzić że np. osoba mająca wymioty czy biegunki najprawdopodobniej spożywa za dużo tłuszczu itp.

Na zakończenie, co robią ludzie zdesperowani i zmęczeni chorobami, przerażeni patrząc na najbliższych żyjących w nieustannych bólach, umierających przez lata?

Sięgają po ostatnią, w ich mniemaniu, „deskę ratunku”, pomagają tym ludziom zakończyć życie. Tak zrobiła matka Marielle Houle, pomagając  36 letniemu synowi choremu na stwardnienie rozsiane popełnić samobójstwo.  Przykładem braku nadziei na poprawę są też sprawy w sądzie dotyczące upoważniania lekarzy do skrócenia pacjentowi życia. Dane zebrane w 2001 roku wykazały, że 75,5% Kanadyjczyków popierałoby takie decyzje, tak są przerażeni perspektywą, że nikt nie będzie w stanie im pomóc gdyby znaleźli się w trudnej sytuacji.

Wy młodzi lekarze możecie wszystko to zmienić. Cieszyć się zdrowymi i pracującymi pacjentami, bo takie jest zadanie służby zdrowia, utrzymać społeczeństwo w zdrowiu.

Bronia T
e-mail: bronyat@gmail.com

Comments are closed