Wyniki w sporcie a żywienie

Do napisania tego artykułu zmobilizowało mnie kilka rzeczy. Z doświadczenia wiem jak trudno jest przekonać osoby chore że nie muszą chorować. Jeszcze bardziej uświadomiła mi to moja siostra, która w jednej z rozmów powiedziała mi to co już wiedziałam, ale ciągle miałam nadzieję że się mylę, że ci ludzie nie mogą tego zrozumieć. To również powiedział dr. Kwaśniewski.

Rozmowy z „Optymalnymi” którzy próbowali dotrzeć do ludzi u „góry” upewniły mnie , że u dyrektorów i rządzących nie ma co szukać współpracy. Z powodu zbliżających się wakacji pomyślałam że mój syn chętnie skorzystałby z czasu spędzonego z rówieśnikami „Optymalnymi” w Polsce. Zuzanna uświadomiła mi że nie ma ich zbyt dużo, nie spędzają czasu wspólnie, brak jest imprez dla młodzieży. To wszystko zmusiło mnie do zastanowienia jak tę sytuację zmienić. Czyli nie można koncentrować się tylko nad  ludźmi chorymi, starszymi i na stanowiskach. Muszą to być ludzie zdrowi, młodzi  i powinni być zainteresowani jak najwyższą sprawnością fizyczną. Taką grupą są sportowcy i studenci na   trenerów i  nauczycieli  wychowania fizycznego. Sama ukończyłam AWF więc wiem że studenci na tych uczelniach  uczą się o zdrowym organizmie. Jak utrzymać go w zdrowiu, w sprawności fizycznej i  jak osiągnąć  najwyższe wyniki w sporcie. Uczą się anatomii, fizjologii a przede wszystkim  biochemii i dietetyki sportu.  To co im brakuje do osiągnięcia sukcesów w sporcie jako zawodnicy , lub w pracy jako trenerzy i nauczyciele jest brak wiedzy o poprawnym odżywianiu, czyli o żywieniu optymalnym.  Wykład dr. Kwaśniewskiego na AWF w Warszawie w roku 197.  ….( niestety nie pamiętam który to był rok) upewnił mnie że studenci którzy wysłuchali  jego wykładu , a przynajmniej cześć z nich  ,wzięła  sobie wiedzę dr. Kwaśniewskiego do serca i ją zastosowała. Również na dietetyce sportu studenci uczą się jednej z wielu reguł,  że tyje się od węglowodanów. Pamiętam że wchodząc na stołówkę można było rozpoznać gdzie jadły dziewczyny, ponieważ na ich talerzach pozostawione były środki z bułek  przy śniadaniach , i cześć ziemniaków po obiedzie.

Na własnym doświadczeniu wiem jak istotne jest odżywianie i jak daleko można zajść w pracy i sporcie gdy się wie jak to zrobić. Ja niestety ,gdy trenowałam, tego nie wiedziałam.  Z tego względu tuż przed Mistrzostwami Polski znalazłam się w szpitalu z diagnozą nowotworu płuc. Moje koleżanki  z osady w tym czasie zdobyły Mistrzostwo Polski. Nie jest to ironia losu ? Pracować ciężko cały rok i nie być w stanie startować. Dlatego chciałabym oszczędzić każdemu zaangażowanemu w sporcie  tego doświadczenia, gdyż był to najniższy moment w mojej karierze sportowej. Znam sportowca , którego ciocia znalazła pierwszy artykuł dr. Kwaśniewskiego w „Sportowcu” i zachęciła go do jego przeczytania. Ponieważ był zaangażowany w sporcie zainteresował się nim. Zapamiętał jakie produkty są najważniejsze i zaczął  je spożywać. Zdobywał medale na Mistrzostwach Polski, uczestniczył w Mistrzostwach Świata i brał udział w Igrzyskach Olimpijskich. Służbę wojskową  odbył w klubie wojskowym . Jak wspomina jedzenie tam było bardzo podobne do żywienia optymalnego.   Nie mógł tego żywienia przestrzegać na obozach, gdzie trzeba było jeść to co było podane. Najgorsza kuchnia, jak mówi, była w Wałczu. Po obozie w Wałczu forma każdego zaczęła spadać. Trener zwrócił na to uwagę i zastanawiał się  jak to jest możliwe ! Jednak nie posiadał odpowiedniej wiedzy o odżywianiu żeby ją przekazać swoim zawodnikom.

Mój trener Teodor Kocerka, zdobywca „Diamentowych wioseł”, wielokrotny medalista Igrzysk Olimpijskich, wioślarskich Mistrzostw Świata i Europy, urodził się i wychował w pobliżu rzeźni. Opowiadał że najczęściej w swoim dzieciństwie jadał podroby, krew, to było to co jego matka była w stanie zdobyć w czasie wojny i w czasach trudnych gospodarczo, a on sam nawet  potrawy te lubił. Mój klubowy trener wspominał z podziwem, jak wytrzymały był Tojo (tak go nazywali koledzy). Potrafił płynąć na wodzie, grać w koszykówkę i dodatkowo pójść na bieg. To wszystko w ciągu jednego treningu.

Moja sąsiadka i siostra pływaka kanadyjskiego Bruca Robertsona, który startował między innymi na dwóch olimpiadach w 1972 i 1976 roku gdzie zdobył medale,  przyznała że sposób w jaki odżywiał się jej brat był bardzo podobny do tego propagowanego przez dr. Kwaśniewskiego. Pamiętam też zawodniczkę jakiegoś zespołu, zdobywczynię medalu na arenie międzynarodowej mówiącą, że ponieważ zdobyły już medale, zakończyły sezon startowy więc będą mogły jeść to co chcą.

Jakiś czas temu oglądałam w telewizji zapowiadającą się świetnie pływaczkę, juniorkę, w  programie przeznaczonym dla młodzieży w celu zachęcenia ich do większej aktywności fizycznej (30% dzieci i młodzieży w Kanadzie ma nadwagę). Pokazano jak przebiegał jej przeciętny dzień. Zaczynała wczesny poranek od wizyty w Mc Donaldzie i śniadania złożonego z jajek. Od razu pomyślałam, że to dlatego jest tak dobra. Jak to powiedział jej trener trudno było znaleźć osobę tak utalentowaną, tak zaangażowaną i chętną do pracy jak ona. A to wszystko wychodziło z potrzeb jej organizmu do ruchu i aktywności, potrzeby spalenia zakumulowanej  energii pochodzącej z pokarmu.

Sportowcy próbowali znaleźć najlepszą metodę na własną rękę. Czytali książki o bohaterach w starożytnym Rzymie, Grecji i próbowali robić to co robili oni. Sama czytałam książkę o starożytnej Sparcie . Zapamiętałam że żony wojowników kiedy stały się  matkami karmiły dzieci przez kilka lat, a kiedy zakończyły ten proces dzieci zabierane były do specjalnej szkoły.  Wydało mi się to okrutne żeby coś takiego robić małym dzieciom. Nie napisano jednak że nauczycielami  tam byli ludzie na znacznie wyższym poziomie niż są obecnie, którzy naprawdę pomagali swoim podopiecznym i przekazywali im swoją wiedzę. Na  temat Sparty, oglądałam film w którym pokazano płaskorzeźbę nauczyciela podającego rękę swojemu uczniowi. Twarze obydwóch osób były pogodne i uśmiechnięte więc oceniono, że homoseksualizm był rozpowszechniony w tamtejszych czasach. Z tego wynika ze narratorom wydawało się nie do pomyślenia żeby ludzie byli autentycznie zaangażowani w dobro innych ludzi.
Każdy sportowiec marzy o dobrych wynikach i chce dać z siebie wszystko żeby ten wynik osiągnąć. Łapie się wszystkiego co możliwe.  Niektórzy dla poprawy swojej formy sięgają po doping, który daje  lepsze wyniki ale zawsze jest to kosztem zdrowia a czasami wstydem związanym z ich wykryciem i z eliminacją z zawodów albo ze sportu. Można osiągnąć spełnienie swoich sportowych marzeń stosując żywienie optymalne, tj. bardzo dobre zdrowie, ogrom energii  i najlepsze wyniki jakie są możliwe dla danej osoby. Czyli gwarancję zadowolenia z siebie.

Teraz jak to zrobić? Żywienie optymalne, jak wszyscy Optymalni wiedzą, oparte jest na biochemii, na przestrzeganiu proporcji między białkiem,  tłuszczem i węglowodanami.  Jednak jest ono zmienne w zależności od uprawianej dyscypliny tj. czy jest to dyscyplina gdzie ważna jest szybkość, wytrzymałość, siła etc. Od tego czy jest to okres przygotowawczy czy startowy. Nie ma  opracowań na ten temat powszechnie dostępnych . Dlatego nasuwa się sugestia żeby studenci AWF w trakcie budowy swojej formy i stosowania żywienia optymalnego zapisywali swoje spostrzeżenia, popełnione  błędy, sugestie i opisali je w swojej końcowej pracy dyplomowej (magisterskiej). W ten sposób i oni i inni mogą uczyć się jak w praktyce zastosować wiedzę dr. Kwaśniewskiego i zacząć zdobywać medale na arenie międzynarodowej.

Jako nauczyciele i trenerzy przekazać tę wiedzę swoim wychowankom i naprawdę cieszyć się każdym dniem spędzonym w gronie uczniów i zawodników chętnych do pracy, odpowiedzialnych i zaangażowanych w to co robią. Na  jednej z pierwszych lekcji z psychologii mówiono o współzależności  budowy ciała z charakterem człowieka. Z niesamowitym zapałem szłam na następną lekcję ,ale tylko po to żeby się rozczarować. Nie wróciliśmy więcej do tego tematu. To czego oczekiwałam było , że skoro budowa ciała (wygląd) i cechy charakteru są zależne od siebie, to żeby zmienić pewne cechy charakteru danej osoby trzeba zmienić jej wygląd. Jak tego dokonać? Zmienić sposób odżywiania na najbardziej odpowiedni do poprawnego funkcjonowania układu nerwowego. Ludzie często zastanawiają się dlaczego ktoś gdy poszedł na studia, czy zawarł związek małżeński zmienił się. Nazywają to wpływem środowiska, a tak naprawdę jest to podyktowane zmianą w odżywianiu.

Comments are closed.