Na tradycyjnym spotkaniu opłatkowym w Poznaniu, które w tym miesiącu mieliśmy 12 grudnia, była obecna, jak co roku, Pani Helenka. Było to szczególne spotkanie, ponieważ 13 grudnia nasza wspaniała Optymalna skończyła 100 lat.

100 lat Pani HelenkiBył tort, dmuchanie świeczek, kwiaty, życzenia. Obecni na uroczystym spotkaniu, byli uradowani widząc Panią Helenkę w tak dobrej kondycji. Każdy chciał ją uścisnąć osobiście. Nasza 100-latka, na pytanie czy jest gotowa żyć dalszych 100 lat, odpowiedziała że jeżeli będzie się tak czuła jak w tej chwili, to jak najbardziej tak. Tak więc z wielką uwagą wsłuchiwaliśmy się w odpowiedzi Pani Helenki na pytania, które zdawał jej Przemek Dąbrowski. Poniżej spisane na gorąco niektóre pytania i odpowiedzi Pani Helenki.

Jak się Pani czuje jako 100-latka?

  • Proszę pana, ja czegoś nie rozumiem niby jestem starsza i niby powinno być coraz gorzej a jest coraz lepiej!

Pani Helenka pije również wino i inne alkohole ale nigdy się nie upiła, trunki kosztuje, gdyż jak stwierdziła: „Jak ktoś częstuje nie wypada odmówić!”. Pije również jedną kawę dziennie, oczywiście przegryzając sernikiem optymalnym lub gorzką czekoladą.

Zapytana o receptę na tak długie życie odpowiedziała:

  • Ważnym jest aby wstawać codziennie rano o 6:00 pójść do kościoła a następnie cały dzień mieć zajęcie, najlepiej na świeżym powietrzu. Zdaniem p. Helenki człowiek samotny nie może żyć bez Boga. (Pani Helenka mieszka sama).

Na pytanie o tym czy uczestniczyła w ostatnich wyborach odpowiedziała lekko zniesmaczona:

  • „… a jak można byłoby nie pójść, przecież to mój obowiązek.”

Pytana o preferencje wyborcze odpowiedziała dyplomatycznie.

Pani Helenka nie chodzi regularnie spać gdyż czasami zasiedzi się u koleżanki i jak rozmowa dobrze się klei to traci rachubę czasu. Ogląda też telewizję, a zwłaszcza wiadomości, gdyż interesuje ją życie w kraju.

Z przeszłości pamięta zaćmienie słońca (najprawdopodobniej 21 sierpnia 1914 roku) była wówczas małą dziewczynką i przypomina sobie jak wielki strach padł na wszystkich ludzi. Wspomina też spotkanie z Józefem Piłsudskim, który wraz z wojskiem przechodził przez jej wioskę w okolicach Opatowa i jak pił wodę ze studni a jej ojciec (lub brat ojca) czerpał wiadrem wodę i podawał Piłsudskiemu. Pamięta też wycofywanie się wojsk zaborców – jak mówi: „…szli panowie ze spuszczonymi głowami, pewnie ze wstydu.” Pamięta jaka wielka radość zapanowała wśród ludzi.

Po odzyskaniu niepodległości Pani Helenka przeniosła się do Nowej Wsi k. Pobiedzisk, blisko Poznania, gdzie uczyła się u sióstr w Zgromadzenia Sacre Coeur. Potem jako guwernantka ewentualnie dama do towarzystwa pracowała w domach ziemiańskich w Wielkopolsce. Drugą Wojnę Światową przeżyła w Poznaniu, gdzie opiekowała się chorymi Niemkami.

Pamięta również Wypadki Poznańskie z czerwca 1956 roku. Pracowała wówczas w 111 Szpitalu Wojskowym i pamięta jak przywozili rannych głównie na chirurgię a ona pracowała na dermatologii.

Pani Helenka od 15 lat (dokładnie nie pamięta) stosuje leczenie optymalne i wyleczyła się z wielu chorób. Najbardziej dokuczały jej wrzody dwunastnicy i żołądka. Bardzo mile wspomina turnus w Centrum Żywienia Optymalnego w Jastrzębiej Górze. Jak twierdzi bardzo jej tam pomogli. Lepiej śpi i czuje się znacznie lepiej niż wtedy gdy była młodsza.

Na koniec, nie bacząc na porę roku, zaprosiła Przemka do ogródka na malinki gdyż u niej są najsłodsze.

To się zgadza, ponieważ byłam kiedyś na ogródku p. Helenki i mogę potwierdzić, że u niej są najsłodsze. Dodam także, że nadal Pani Helenka sama uprawia swój ogródek, kopie, sadzi i piele, sama też porusza się po Poznaniu.

Powyższe spisali: Zuzanna Rzepecka i Przemysław Dąbrowski