NAGA PRAWDA O KOŚCIACH

Aby zrozumieć mity krążące na temat osteoporozy i sposobów jej leczenia, konieczne jest poznanie prawdziwej natury kości. Kość jest żywą tkanką, której budowa jest zwarta i stała. Kość może wydawać się statyczna, jednak podstawowe elementy, z jakich się składa, ulegają ciągłym przemianom. W każdym z nas istnieje w danym momencie od jednego do dziesięciu milionów miejsc, w których następuje wchłanianie zużytych komórek kości i tworzenie nowej tkanki kostnej. Produkty przemiany materii oraz składniki odżywcze są stale usuwane z tkanki kostnej i dostarczane do niej za pośrednictwem krwi.18 Zdrowe ciało gwarantuje zdrowe i silne kości.

Kość formowana jest przez dwa typu komórek: komórki kościogubne (osteoklasty) i komórki kościotwórcze (osteoblasty). Zadaniem osteoklastów jest poszukiwanie w tkance kostnej części wymagających odnowy. Osteoklasty rozpuszczają zużyte komórki kości, w wyniku czego w ich miejscu powstaje pusta przestrzeń. Wówczas w to miejsce kierują się osteoblasty i wypełniają je nową tkanką kostną. W ten sposób kość sama się odnawia i leczy. Proces ten nosi nazwę „ponownego modelowania kości”. Owa zdolność kości do samonaprawy ma bardzo istotne znaczenie. Jego zaburzenie przyczynia się bowiem do powstania procesu chorobowego zwanego osteoporozą. Kiedy usuwanych jest więcej komórek niż odbudowywanych, dochodzi do utraty masy kości.

Tak naprawdę przebudowa kości nigdy nie ustaje. Około pięćdziesiątego roku życia rzeczywiście więcej komórek kości jest wchłanianych niż odbudowywanych. Zdolność osteoblastów do zapełniania pustych miejsc pozostawianych przez osteoklasty i tym samym odbudowy kości powoli słabnie.19 Ilość masy kostnej, jaką posiadaliśmy przed wystąpieniem tego procesu, oraz szybkość, z jaką ją tracimy, określa gęstość naszych kości. Wiadomo, że gęstość tkanki kostnej jest różna u poszczególnych ludzi i zależy od ich rasy, środowiska, w którym się wychowują oraz płci.

Dr Susan Love, autorka książki Dr Susan Love’s Hormone Book (Księga hormonów dr Susan Love) wyjaśnia, co następuje: „…właściwy termin określający zmniejszenie gęstości tkanki kostnej brzmi «osteopenia». To tylko jeden z elementów osteoporozy i właśnie ona jest przyczyną złamań kości. Kolejnym czynnikiem jest mikroarchitektura kości. Kiedy osteoklasty wchłaniają więcej kości niż osteoblasty budują, wówczas mikroarchitektura kości traci wytrzymałość, co oznacza, że stawy i biodra stają się podatne na pęknięcia. Przykładowo nasze kręgi nie ulegają w rzeczywistości złamaniu, ale po prostu zapadają się zmniejszając swoją długość. Jeśli wiele z nich ulega zmiażdżeniu, dochodzi do wykrzywienia kręgosłupa zwanego czasem wdowim garbem”.20

Na ile poważny jest syndrom „wdowiego garbu”? Według dra Bruce’a Ettingera, endokrynologa i profesora medycyny na Uniwersytecie Kalifornijskim, „…kobiety tak naprawdę nie powinny przejmować się osteoporozą. Osteoporoza, która objawia się silnymi bólami i kalectwem, jest bardzo rzadko występującą chorobą. Tylko od 5 do 7 procent siedemdziesięciolatków dozna zapaści kręgów kręgosłupa, tylko u połowy z nich uszkodzeniu ulegną dwa kręgi i prawdopodobnie w jednym na pięć lub sześć tego rodzajów przypadków wystąpią jakiekolwiek objawy. Potwierdza to moja praktyka zawodowa i jak dotąd przez mój gabinet przewinęło się zaledwie kilku zgarbionych pacjentów. Ostatnio zrobiło się wokół całej tej sprawy dużo szumu, co zaowocowało wzrostem niepokoju wśród kobiet i w rezultacie licznymi testami oraz przepisywaniem różnych medykamentów”.21

Medycyna osteoporozą zwykła nazywać „złamania z powodu zbyt cienkich kości”. Od pewnego czasu terminem tym określa się „chorobę, która charakteryzuje się niską masą tkanki kostnej i pogorszeniem się budowy mikrostrukturalnej kości, która prowadzi do zwiększenia ich kruchości, czego konsekwencją jest wzrost przypadków ich złamań”.22 W definiowaniu osteoporozy jako choroby a nie złamania istnieje jednak pewien problem. W tym przypadku bowiem niska masa tkanki kostnej jest skutkiem osteoporozy i nie nią samą. To spostrzeżenie jest bardzo ważne, gdyż sprawia, że ludzie zaczynają szukać sposobów, aby ustrzec się przed tą chorobą. Dr Love przytacza jako przykład uderzającą analogię: „To tak, jakbyśmy atakiem serca nazywali wysoki poziom cholesterolu, a nie po prostu atakiem serca. To sprawia, że definicja opisująca w ten sposób osteoporozę automatycznie zwiększa liczbę kobiet i mężczyzn, którzy na nią chorują”.23

Chociaż osteoporoza charakteryzuje się dwoma czynnikami – niską masą kości oraz zaburzeniem wewnętrznej budowy mikrostrukturalnej – to tak naprawdę ten drugi czynnik jest często ignorowany. Problem polega na tym, że obecnie możemy zmierzyć tylko gęstość kości. Poza tym nie każdy, kto ma jego niski współczynnik, dozna złamania kości. Na przykład kości kobiet pochodzenia azjatyckiego charakteryzują się niską gęstością, a mimo to odsetek ich złamań jest u nich niski.

Panuje pogląd, że kiedy kość osiąga niski stopień gęstości, staje się bardziej podatna na złamania. Posiadając obecnie pełniejszą wiedzę z zakresu fizjologii kości człowieka, wiemy, że dotychczasowa wiedza na ten temat nie jest całkiem zgodna z prawdą. Kości łamią się nie tylko dlatego, że są cienkie i słabe. Jedna z czołowych specjalistek w tej dziedzinie, autorka książki Better Bones, Better Body (Zdrowe kości, zdrowe ciało), dr nauk medycznych Susan E. Brown, twierdzi, że „osteoporoza sama w sobie nie jest przyczyną złamań kości. Dowodzi tego bardzo prosty fakt. Mianowicie to, że połowa osób z całej populacji, te które mają osteoporotyczne kości, nigdy nie doznała ich złamań”.24

Już w roku 1988 Lawrence Melton z Kliniki Mayo zauważył, że: „sama osteoporoza może nie wystarczać do wywołania takich osteoporotycznych złamań, ponieważ wiele osób należących do grupy o najniższej gęstości tkanki kostnej w ogóle nie doznaje złamań. Większość kobiet w wieku ponad sześćdziesięciu pięciu i mężczyzn powyżej siedemdziesięciu pięciu lat traci wystarczająco dużo tkanki kostnej, aby czuć się poważnie zagrożonym osteoporozą i jednocześnie nigdy nie doznaje żadnych złamań. Prawie wszystkie kobiety w Stanach Zjednoczonych w wieku osiemdziesięciu lat wykazują objawy obniżonej gęstości kości, zwłaszcza udowych, a mimo to tylko u niewielkiego ich procenta dochodzi do ich złamań”.25

Dlaczego zatem obecnie coraz więcej kobiet zdaje się cierpieć z powodu osteoporozy niż kiedyś? Dr Love wyjaśnia to następująco: „…część tego wzrostu to po prostu skutek zmiany definicji… Nie trzeba chyba wyjaśniać, że rozszerzenie kryteriów definiujących osteoporozę sprawia, że obejmuje ona coraz więcej kobiet. Poziom gęstości kości używany do definiowania osteoporozy został ustalony na tak wysokim poziomie, że duża liczba starszych kobiet automatycznie podpada pod tę kategorię, co jest bardzo korzystną sytuacją dla firm farmaceutycznych”.26