Zagrożenie mammografią

Odkąd rzecznicy Miesiąca Świadomości Raka Piersi twierdzą, że rak piersi jest „chorobą, której w żaden sposób nie można zapowiedz”, uwaga przesunęła się na wczesne wykrywanie. Kobiety są obecnie zachęcane do poddawania się pierwszej mammografii wcześniej niż kiedykolwiek dotąd. Dawniej na prześwietlanie kierowano tylko kobiety w wieku 50 lat i starsze.. Teraz kampania skierowana jest do kobiet 40 letnich, a nawet do dwudziestopięciolatek. Jednak wykrywanie raka przy pomocy mammografii to nie to samo, co ochrona przed nim.

Pojawiają się wątpliwości, co do zasadności i wiarygodności mammogramów. Mamogram jest zdjęciem wykonanym przy użyciu promieni rentgenowskich. Z kolei według Amerykańskiego Stowarzyszenia Rakowego jedyną uznawaną przyczyną raka jest promieniowanie. Kiedy dochodzi do napromieniowania nie ma żadnej bezpiecznej dawki.

Mający stopnie naukowe z chemii i medycyny dr Jon od ponad 29 lat publikuje prace naukowe na temat zagrożeni ze strony słabego promieniowania. Jego hipoteza brzmi: „Promieniowanie medyczne jest bardzo istotną przyczyną (prawdopodobnie najważniejszą) śmiertelności z powodu raka w USA w dwudziestym wieku”. Dr Gofman jest przekonany, że medyczne promieniowanie rentgenowskie jest główną przyczyną raka, z rakiem piersi włącznie, a także chorób serca w USA.

Dr Samuel Epstein ostrzega: „Jest jednoznacznie udowodnione, że pierś, szczególnie u kobiet przed menopauzą, jest bardzo wrażliwa na promieniowanie, z szacowanym ryzykiem [raka] wzrastającym o 1% wraz z każdym radem [radiation absorber dose – dawka wchłoniętego promieniowania] promieniowania rentgenowskiego”. Zwiększa to o 20% ryzyko raka u kobiet, które w latach siedemdziesiątych miały, co roku 10 mammografi o przeciętnej dawce dwóch radów, a o ponad 40% u kobiet po czterdziestce, które robiły pierwsze mammogramy w latach sześćdziesiątych, niekiedy, co roku i niekiedy niekiedy dawką jednorazową 5 do 10 radów w starszych aparatach. Nawet niskie dawki w postaci jednego lub dwóch radów przy pojedynczym naświetlaniu szybko się sumują u kobiet robiących mammografię, co roku. Ostatnio udowodniono również, że 1%, czyli ponad milion kobiet w samych tylko Stanach Zjednoczonych, ma gen, który czterokrotnie zwiększa ryzyko zapadnięcia na raka piersi w wyniku napromieniowania.

Jak podała w swoim wystąpieniu otwierającym II Światową Konferencję w sprawie Raka Piersi w roku 1999 Sharon Batt, autorka Patent No More: Politics of Breast Kancer (Cierpliwość się wyczerpała – polityka wobec raka piersi): „Początki oszustwa mammograficznego sięgają wczesnych lat siedemdziesiątych. Wymyślili je dobrze zorientowani członkowie Amerykańskiego Stowarzyszenia Rakowego i ich znajomi z Narodowego Instytutu Raka. Liczba kobiet, które zostały narażone na ryzyko lub zmarły w wyniku tego niemoralnego systemu, nie jest znana, ale można oceniać ją na ogromną. W roku 1978 Irwin J.D. Bross, kierownik działu biostatystyki Instytutu Badań Raka Park Memoriał w Roswell, tak skomentował ten program: „Kobiety powinny być informowane o zagrożeniu wywoływanym przez promieniowanie, kiedy namawiano je do mammografii. Lekarze napalili się, aby stosować jej na dużą skalę. Poszli za ciosem i prześwietlili nie kilka lecz ćwierć miliona kobiet. Taki nagły przyrost wystawienia tak dużej liczby kobiet na coś, co mogło przynieść więcej szkody niż pożytku, był przestępstwem i był finansowany przez rząd oraz Amerykańskie Stowarzyszenie Rakowe”.

Narodowy Instytut Raka został w roku 1974 ostrzeżony przez profesora Malcolma C. Pike’a ze Szkoły Medycznej Uniwersytetu Południowej Karoliny, że pewna ilość specjalistów doszła do wniosku, iż poddawanie kobiet poniżej 50 roku życia mammografii jako rutynowej kontroli jest wręcz nieetyczne. Powtarzam… już w roku 1974 odradzano rządowym ekspertom poddawania temu procederowi zdrowych kobiet.

W roku 1995 Lancet doniósł, że odkąd w roku 1983 wprowadzono badania mammograficzne, liczba przypadków raka przewodowego in situ (DCIS), który stanowi 12% wszystkich przypadków raka piersi, wzrosła o 328%, z czego 200% spowodowane jest stosowaniem mammografii. Ten przyrost dotyczy wszystkich kobiet. Od czasu rozpoczęcia szeroko zakrojonych badań mammograficznych u kobiet przed czterdziestką wzrost ten wyniósł ponad 3.000%!

Co więcej, więcej 5 do 15% przypadków mammografia daje fałszywe wyniki, wykrywając nie istniejącego guza. Fałszywe, dodatnie wyniki oznaczają kolejne badania, które narażają kobiety na dodatkowe naświetlania promieniowaniem rentgenowskim, wywołują stres i mogą nawet prowadzić do zbędnych operacji chirurgicznych.

We wrześniu 2000 roku opublikowano wyniki szeroko zakrojonego, długoterminowego badania naukowego przeprowadzanego Kanadzie, które udowodniło, że u kobiet po pięćdziesiątce coroczny mammogram nie ma większego wpływu na zapobieganie śmiertelnym przypadkom raka niż regularne, fizyczne badanie piersi przez same kobiety. Badanie objęło blisko 40 000 kobiet w wieku od 50 do 59 lat, z których połowa okresowo badała fizycznie własne piersi, a druga połowa, oprócz tego, poddawała się regularnie mammografii. Wszystkie zostały przeszkolone w zakresie badania własnych piersi. W roku 1993, 13 lat od chwili rozpoczęcia badania, w pierwszej grupie, która badała własne piersi tylko fizycznie, było 610 przypadków inwazyjnego rak piersi i 105 przypadków śmierci, natomiast drugiej grupie, odpowiednio 622 przypadki raka i 107 przypadków śmierci.

– Owszem, wykrywano [dzięki mammografi] mniejsze nowotwory, ale ostatecznie współczynnik śmiertelności był taki sam – powiedziała Suzanne Fletcher, profesor medycyny zapobiegawczej z Harwardzkiej Szkoły Medycznej. Co więcej, dodała, że program badań mammograficznych oparty jest na założeniu, że: „im wcześniej wykryty tym lepiej”, jednak powyższe badanie „zakwestionowało zasadność tego założenia”.

– Kluczową kwestią – powiedziała Cornelia Baines współautorka badań i profesor zdrowia publicznego na Uniwersytecie Toronckim – jest fakt, że dołączenie corocznej mammografii do badania fizycznego nie zmniejsza śmiertelności z powodu raka piersi.

Kolejnym głosem w debacie na temat mammografii są wyniki badań naukowych opublikowanych w prestiżowym Journal of the American Medical Association, z których wynika, że badania mammograficzne dają znikomy przyrost prognozowanej, średniej długości życia u kobiet w wieku powyżej 69 lat, co powinno być brane pod rozwagę, kiedy starsze kobiety decydują się na badania kontrolne. Najwięcej potencjalnych korzyści mammografia oferuje kobietom w wieku od 50 do 69 lat. Poza tym zakresem, jaki wynika z badania, korzyści są znikome.

Kolejny problem z mammogramami polega na tym, że ich interpretacja jest często błędna. W roku 1996 magazyn Archives of Internal Medicine opublikował wyniki testu przeprowadzonego z udziałem 108 rentgenologów całych Stanów zjednoczonych. W teście użyto zestawu 79 mammografów, gdzie diagnoza była zweryfikowana przez późniejsze biopsje chirurgiczne lub w inny sposób. Rentgenolodzy przegapili raka w 21% mammogramów, wykryli raka u 10% kobiet, które nigdy go nie miały, a 42% łagodnych zmian nowotworowych uznali za złośliwe.

W innym badaniu przejrzano kartoteki medyczne 9.779 kobiet po menopauzie, które poddały się mammografii, i wykryto, że kobiety zażywające estrogen miały o 33% więcej fałszywych, dodatnich wyników (tzn. mammogram wykazywał zmiany patologiczne, których nie było) i o 423% więcej fałszywych, negatywnych wyników (na mammogramie nie było widać zmian, które wyszły później na jaw), niż kobiety nie zażywające estrogenu.

Idąc dalej, należy stwierdzić, że mammogramy nie są pewną metodą diagnostyczną i zbyt często prowadzą do zbędnych biopsji piersi – kosztownego, inwazyjnego zabiegu chirurgicznego, który wywołuje strach, ból i uraz psychiczny u kobiet, które nie mają raka. Jak podaje Merc Manual z 1998 roku, na każdy przypadek wykrytego raka piersi, przypada 5 do 10 kobiet, które niepotrzebnie przechodzą bolesną biopsje piersi.

– „Podczas gdy panuje ogólna zgoda, że mammografia ułatwia wczesne wykrycie raka i zwiększa przeżywalność kobiet po menopauzie, nikt nie udowodnił takich korzyści u młodszych kobiet” – mówi Dr Epstein.

Dlaczego zatem mimo tych wszystkich dowodów Amerykańskie Stowarzyszenie Rakowe zaleca poddawanie się badaniom mammograficznym raz do roku lub, co dwa lata wszystkim kobieto po czterdziestce (a nawet młodszym)? Zróbmy małe obliczenie: 100 dolarów za mammogram u 62 milionów amerykańskich kobiet po czterdziestce i 1 000 dolarów za biopsję u 1 do 2 milionów kobiet daje razem przemysł przynoszący około 8 miliardów dolarów rocznie!

Jednak jest lepsza alternatywa: cyfrowa termografia podczerwona, w której nie używa się fizycznego nacisku ani promieniowania jonizującego. Można za jej pomocą wykryć raka piersi całe lata wcześniej niż jest to możliwe za pomocą mammografów lub badania fizycznego. Mammografia nie może wykryć guza, dopóki nie osiągnie on pewnej wielkości, czyli może go wykryć dopiero po długim rozwoju. Termografia jest zdolna wykryć zagrożenie rakiem piersi dużo wcześniej, ponieważ zauważa wczesne stadia angiogenezy. Angiogeneza jest to formowanie się nowych naczyń krwionośnych mających dostarczać krew do guza, co jest konieczne do jego wzrostu.

Nie dziwi, więc, że ta znacznie bezpieczniejsza i dużo bardziej efektywna technika diagnostyczna została wściekle zaatakowana przez organizacje świadomości raka piersi.