W naszej epoce przyjmuje się, iż odkrycia naukowe powstają na uczelniach, w wielkich subwencjonowanych programach badawczych.

Jest to wierutne kłamstwo.

Przełomowe odkrycia o rzeczywistej wartości poznawczej były zawsze dziełem jednostek, nigdy zaś zespołów badawczych, wspieranych milionowymi dotacjami. Te twórcze jednostki z zasady nie były i nie są specjalistami w jednej tylko dziedzinie wiedzy, a już z pewnością nie są „fachowymi idiotami” (takich uniwersytety wyprodukowały miliony). Są to badacze kierujący się wyłącznie własnym wewnętrznym dążeniem do prawdy, wolni od wszelkich nacisków machiny szkolnictwa wyższego, a ponadto dysponujący wiedzą fachową z najróżniejszych dyscyplin.

Nierozsądne jest rozpowszechnianie wiedzy w świecie nauki poprzez publikacje i wykłady. W gabinetach redakcyjnych „renomowanych” wydawnictw siedzą panowie doktorzy, przyjmujący z zasady tylko prace z elitarnych uniwersytetów. Zwracanie się do środowisk naukowych jest także całkowicie pozbawione sensu. Dziesiątki lat świętowania dotychczasowych osiągnięć sprawiły, że najistotniejsze pytania zupełnie do nich nie docierają. Naukowcy finansowani są z pieniędzy podatników, których nikt nie pyta o zdanie. Praca naukowa stała się zwyczajnym źródłem utrzymania.

Goethe stwierdził:

To co naprawdę wielkie, musi być również proste. Nauki zasypują nas skomplikowanymi opisami rzeczywistości. Potężne kombinacje wzorów są przykrywką dla ludzkiej bezradności.

Z nieznajomości prawdy rodzi się tylko ogólny bełkot. Z jej poznania natomiast – jasność i spokój. W chemii nakłamano więcej niż w jakiejkolwiek innej nauce. W fizyce przechwalano się jak nigdy przedtem. Ale najbardziej idiotycznie zachowano się w biologii, będącej częścią medycyny. Zarówno w przeszłości, jak i obecnie w żadnej innej nauce nie wygłaszano wciąż od nowa i obecnie tak wiele bzdur.

W tych trzech naukach przyrodniczych nie tylko drobne i większe, ale zwłaszcza horrendalne błędy znikają szybko z podręczników i często zastępowane są przez nowe. Żyjemy więc w chwili aktualnie obowiązującej pomyłki. Nauki przyrodnicze dostarczają jedynie odpowiedzi na pytanie, jak coś funkcjonuje, nie próbując odpowiedzieć, dlaczego tak jest.

Dogmaty – to sądy pozornie niepodważalne i wskutek tego bardzo długowieczne. Dogmaty i powoływanie się na nie są charakterystyczną oznaką głupoty. Prawda nie potrzebuje człowieka, ludzie potrzebują jednak prawdy, aby móc żyć naprawdę.

Różne dziedziny nauki są bardzo zakłamane. Zakłamanie w naukach bierze się przede wszystkim z ignorowania i przemilczania wielu faktów oraz stawiania tez, o których wiadomo, że jeszcze długo nie da się ich podważyć.

Przekonanie ludzi o czymś naprawdę nowym jest równie trudne jak samo odkrycie. Kiedy wychodzi na jaw prawda podważająca nasze dotychczasowe osiągnięcie nie da się jej po prostu opublikować. A już nie w naszych czasach, kiedy naukowcy publikują tak wiele, jakby poszaleli. „Naukowcy” czują się bardzo dobrze w świecie, w którym prawda jest niedostępna. W takim świecie można twierdzić co się chce, pod warunkiem, że nie ma to rewolucyjnego charakteru i nikt nie udowodni, że jest wprost przeciwnie.

Rewolucje ocenia się jako konieczne dopiero wtedy, gdy już zwyciężyły. Wystarczy gruntownie przestudiować historię nauki, która jawi się jako jedna wielka ludzka tragedia.

Wybrane fragmenty z publikacji dr Petera Plichty
pt. „TAJEMNICZA FORMUŁA BOGA. KOD LICZB PIERWSZYCH KLUCZEM DO ROZWIĄZANIA ZAGADKI WSZECHŚWIATA”

wybrała Zuzanna Rzepecka

Close Menu