Wystąpienie lek.med. Przemysława Pali na spotkaniu Optymalnych w Zurychu w dniach 28 – 30 marca 2003 roku.

Mianem cukrzycy określa się choroby przebiegające z podniesionym poziomem glukozy we krwi. Utrzymywanie się stężenia glukozy powyżej 140 mg% na czczo lub 200 mg% po jedzeniu daje wystarczającą podstawę do postawienia rozpoznania.

Wbrew powszechnemu poglądowi o nazwie choroby, nie jest to jedna jednostka, lecz kilka chorób różniących się objawami, częstością występowania i przyczyną, a ich cechą wspólną jest właśnie zaburzenie zdolności organizmu do stabilizacji poziomu cukru we krwi. Można wyodrębnić cukrzycę typu I i II, powikłania po niektórych chorobach przebiegających z uszkodzeniem trzustki oraz tzw. cukrzycę ciężarnych, ustępującą w okresie połogu.

Obecnie, zdecydowanie najczęściej występuje cukrzyca typu II, nazywana do niedawna cukrzycą dorosłych. Jest to choroba pojawiająca się z reguły po 40 roku życia, często towarzysząca otyłości. Rozwija się powoli, dając początkowo mało niepokojące objawy, takie jak: wzmożone pragnienie, częstomocz, przejściowe zaburzenia widzenia, senność i inne. Zaburzenia te spowodowane są utrzymującym się stale podwyższonym poziomem glukozy, przed którym organizm broni się poprzez zwiększone wydzielanie cukru z moczem (pragnienie+częstomocz).

U ludzi zdrowych poziom cukru regulowany jest poprzez hormony trzustkowe: insulinę, która go obniża i glukagon, który go podnosi. W przypadku cukrzycy typu II, obydwa te hormony są zazwyczaj wydzielane prawidłowo, jednak ich oddziaływanie na tkanki jest zaburzone. I tak pomimo tego, że we krwi stężenie glukozy jest wysokie, a trzustka wydziela odpowiednie ilości insuliny, to nie dochodzi do jego obniżenia. W dalszym okresie choroby dochodzi niejednokrotnie do osłabienia wydzielania trzustkowego ze względu na przeciążenie tego gruczołu.

Sama cukrzyca w początkowym okresie jest niebolesna i z tego powodu często przez pacjentów bagatelizowana. Po wielu latach choroba doprowadza do wielu powikłań, które często powodują poważną utratę zdrowia. Należy tu podać uszkodzenie nerek i naczyń obwodowych. W niektórych sytuacjach pacjenci wymagają dializoterapii, często występuje ślepota, zdarza się, że konieczna jest amputacja kończyn dolnych z powodu ich niedokrwienia. Cukrzyca powoduje również przyspieszenie procesów starzenia, co przyczynia się do skrócenia życia.

W zasadzie podobne skutki przynosi cukrzyca typu I, jednak trzeba nadmienić, że ma ona nieco inne podłoże i przebieg. W tej chorobie do czynienia mamy z pierwotnym uszkodzeniem komórek trzustki produkujących insulinę. Przyjmuje się, że jest to choroba z autoagresji, ponieważ przed wystąpieniem objawów można we krwi stwierdzić obecność przeciwciał skierowanych przeciw komórkom ß wysp Langerhansa, odpowiedzialnym za wytwarzanie tego hormonu. Zazwyczaj dochodzi do prawie całkowitego zniszczenia aparatu insulinotwórczego. Z tego powodu poziom cukru we krwi podnosi się bardzo wysoko i dochodzi do wystąpienia ostrych objawów, takich jak np. śpiączka, która wymaga natychmiastowego leczenia w warunkach szpitalnych.

Cukrzyca typu I pojawia się zazwyczaj u dzieci i młodzieży. Zwykle nie występuje po 30 roku życia. Przebieg tej choroby bywa różny, ale zazwyczaj występują znaczne wahania poziomu cukru, powodujące pogorszenie samopoczucia, a po latach dochodzi do poważnych powikłań, podobnych do tych, występujących w cukrzycy typu II.

Niewątpliwie, oba typy cukrzycy są ciężkimi chorobami, a najlepiej wiedzą o tym osoby, które są nimi dotknięte.

Jednak cukrzyca dotyka nie tylko osoby na nią chorujące. Ekonomicznie dotyczy ona całego społeczeństwa. Jeżeli weźmiemy pod uwagę liczbę chorych i koszty leczenia, to okaże się, że pochłania ona niebotyczne kwoty, które muszą być wygospodarowane z budżetu, jako, że jest to choroba uznana za cywilizacyjną i jej koszt przejmuje państwo.

W zasadzie trudno jest policzyć całkowitą sumę przeznaczoną na utrzymanie tej choroby, ponieważ obejmuje ona nie tylko leki, ale też społeczne koszty utrzymania chorych. Ludzie ci często zapadają na choroby zakaźne i choroby układu krążenia, co wymaga leczenia szpitalnego i powoduje absencję w pracy. Zużywają więcej leków, na choroby towarzyszące, które też są częściowo refundowane, wcześniej tracą zdolność do pracy i przechodzą na rentę, czyli na utrzymanie państwa. Oczywiście w tym czasie zażywają leki, za które osobiście nie płacą.

Głównym lekiem stosowanym w leczeniu cukrzycy jest ludzka insulina, której produkcja jest bardzo kosztowna. Przeciętny, detaliczny koszt miesięcznego leczenia insuliną wynosi około 40 euro, czyli zaledwie trochę ponad 1 euro na dobę. Kwota ta może nie wydawać się przytłaczająca, jednak jeśli pod uwagę weźmiemy, że w Polsce, która liczy 40 milionów ludzi, na cukrzycę choruje około 2 miliony, z czego połowa leczona jest insuliną, to daje nam to przybliżoną kwotę 1 miliona euro dziennie, którą musi wyasygnować rząd. Sumę tę należy oczywiście powiększyć o dodatkowe koszty leczenia cukrzycy, co może ją nawet zwielokrotnić.

Z powyższego powodu znalezienie rozwiązania tego problemu powinno mieć nie tylko podłoże humanitarne ale i ekonomiczne. Dla ubogich krajów, takich jak Polska, wyleczenie nawet połowy chorych oznaczałoby oszczędności mogące w znacznym stopniu pobudzić gospodarkę i doporowadzić do podniesienia poziomu życia.

Niestety, dla współczesnej medycyny, przyczyna obu chorób nie jest jasna. Ostatnio dominują poglądy o genetycznym podłożu choroby, ponieważ stwierdza się zwiększone ryzyko zapadnięcia na nią, jeżeli choruje ktoś z najbliższej rodziny. Uznanie wrodzonego charakteru cukrzycy daje swojego rodzaju usprawiedliwienie dla braku skutecznych metod leczenia i może być przyczyną skostniałego stanowiska środowisk lekarskich. Jednak już same dane epidemiologiczne przeczą genetycznemu podłożu tej choroby. Mimo, że w przypadku cukrzycy typu I, rzeczywiście nie ma radykalnego wzrostu zachorowań (choć taki jednak występuje), to liczba dotkniętych cukrzycą typu II stale wzrasta. Pod koniec XIX wieku w Polsce szacunkowa ilość chorych wynosiła ok. 0,5%, podczas gdy obecnie mamy już prawie 5%. Najbardziej gwałtowny wzrost zachorowalności notuje się na lata 90-te XX wieku, kiedy to liczba chorych uległa prawie podwojeniu – oficjalne dane mówią o 2% w 1989 roku i prawie 5% w 2003 roku.

Na ten okres przypada również ogromna zmiana nawyków żywieniowych, spowodowana propagandą antytłuszczową. Pod koniec ubiegłego stulecia obserwowano stały wzrost spożycia produktów roślinnych, zawierających węglowodany, czyli cukry, ponieważ powszechnie uważane są one za zdrowe. Wiele osób zaczęło opierać swoje żywienie o produktu mączne, takie jak: pieczywo, makarony, ryż, płatki śniadaniowe oraz owoce i przetwory owocowe (soki). Powszechnie panująca cholesterolofobia, podsycana przez kolorowe pisma dla kobiet, spowodowała rezygnację z produktów zwierzęcych, zwłaszcza tych zawierających tłuszcze. Globalnie doszło więc do zastępowania tłuszczów cukrami.

W takiej sytuacji, z biochemicznego punktu widzenia logicznym okazuje się wzrost zapadalności na cukrzycę obu typów. W przypadku dorosłych, którzy spożywają zarówno tłuszcze zwierzęce, jak i duże ilości węglowodanów, może dochodzić do rozwoju cukrzycy typu II. Dzieje się tak dlatego, że w pierwszej kolejności organizm ludzki wykorzystuje tłuszcz jako źródło energii, natomiast nadmiar węglowodanów przetwarzany jest na lipidy pod wpływem insuliny. Jeżeli podaż węglowodanów jest wysoka, to wymuszone zostaje nadmierne wydzielanie trzustkowej insuliny. Gdy taka sytuacja utrzymuje się długotrwale, może dojść do spadku reaktywności tkanek na insulinę i w konsekwencji – poziom cukru we krwi podnosi się.

Inaczej dzieje się u ludzi młodych, którzy opierają dietę na dużych ilościach cukru, ze znacznym ograniczeniem białek i tłuszczów zwierzęcych. W takiej sytuacji tkanki, przy braku odpowiednich substratów, mają patologiczną budowę i organizm niszczy je za pośrednictwem przeciwciał. Jeżeli proces ten dotyczy wysp trzustki, dochodzi do zmniejszenia stężenia insuliny we krwi i rozwija się cukrzyca typu I. Przed wprowadzeniem leków przeciwcukrzycowych i insuliny, leczenie chorych polegało głównie na drastycznym ograniczeniu podaży cukrów w diecie. Obecnie, przyjmowanie leków wymusza na chorych spożywanie dużych ilości węglowodanów, aby zapobiec spadkom cukru we krwi – leki doustne pobudzają wydzielanie lub zwiększają aktywność insuliny, czyli tak jak podanie hormonu w zastrzyku. Koniecznym wtedy jest zjedzenie cukru, gdyż w przeciwnym razie może wystąpić hipoglikemia. Po zjedzeniu cukrów wzrasta zapotrzebowanie na insulinę. W ten sposób choroba postępuje i wymaga stałego zwiększania dawek leków. Obecnie chorym zaleca się, aby 50% zapotrzebowania energetycznego dostarczali w węglowodanach.

Jedyną znaną obecnie metodą wyleczenia z cukrzycy jest model żywienia opracowany przed 35 laty przez dra Jana Kwaśniewskiego, który przerywa obrót owego błędnego koła. Główne założenie diety, tzn. ograniczenie do niezbędnego minimum ilości spożywanych węglowodanów, skutkuje spadkiem zapotrzebowania na insulinę – zarówno własną, jak i dostarczaną z zewnątrz. Z punktu widzenia fizjologi jest to naturalną konsekwencją: jemy mniej cukru – potrzebujemy mniej insuliny. Pewna niezbędna dla człowieka ilość węglowodanów musi być jednak dostarczona, aby nie doprowadzić do zaburzeń metabolicznych. Jest to około 50 -70 g na dobę.

W przypadku chorych na cukrzycę, samo ograniczenie ilości cukru nie jest jednak wystarczającym krokiem do wyleczenia. Organizm ludzki jest bardzo skomplikowany i zachodzi w nim wiele przemian biochemicznych, m.in. z nadmiaru białka mogą być produkowane cukry. Dlatego bardzo ważne jest aby chory miał wyliczone wszystkie główne składniki pokarmowe. Pacjentom należy podać średnio 60 -80 g białka z uwzględnieniem dwu- lub trzykrotnej przewagi tłuszczu, który ma przejąć rolę głównego źródła energii. Dieta powinna być zindywidualizowana dla każdego pacjenta z uwzględnieniem wzrostu, masy ciała i innych parametrów. Zadanie ustalenia proporcji pomiędzy poszczególnymi składnikami pokarmowymi należy do lekarza, jednak główny ciężar spoczywa na chorym, który musi umieć wykonywać zalecenia. Wymaga to od niego znajomości zasad żywienia optymalnego i ich rozumienia. Prawidłowe stosowanie diety jest konieczne dla osiągnięcia korzystnych efektów. Jeżeli warunek ten zostanie spełniony, można spodziewać się szybkiej poprawy, a nawet całkowitego wyleczenia, przez co rozumie się stabilizację glikemii przy odstawieniu leków.

Z mich doświadczeń wynika, że można w ten sposób wyleczyć ponad 90% chorych na cukrzycę typu II i około 50% na cukrzyce typu I, biorąc pod uwagę różne stopnie zaawansowania.

Odpowiednia kompozycja poszczególnych składników pokarmowych na żywieniu optymalnym powoduje, że zapotrzebowanie na insulinę wynosi od 4 do 10 jednostek na dobę, a taka ilość zazwyczaj jest jeszcze przez trzustkę produkowana. Dla porównania, dieta cukrzycowa wymaga dostarczania ( z trzustki lub z zewnątrz) około 0,5 jednostki insuliny na kg masy ciała, czyli średnio 40 jednostek dla dorosłej osoby. Przejście na żywienie optymalne, u osoby ze świeżo rozpoznaną cukrzycą typu I, powoduje praktycznie natychmiastowe ustąpienie choroby, natomiast typu II wymaga pewnego czasu. Zazwyczaj potrzebne jest od 3 tygodni do 3 miesięcy, aby osiągnąć stabilizacje glikemii. Problemy mogą stwarzać chorzy, u których zapotrzebowanie na insulinę przekroczy 80 jednostek na dobę i tu należy się liczyć z niepowodzeniem. Sytuacja, gdy chory przyjmuje tak dużą ilość insuliny oznacza, że układ odpornościowy wytwarza przeciwciała przeciwko insulinie lub masa ciała chorego wymusza podawania tak dużych dawek (cukrzyca typu II). W tym ostatnim przypadku, po osiągnięciu normalizacji masy ciała, można liczyć na redukcję dawek. Stwierdzenie obecności przeciwciał u chorych jest rokowniczo niekorzystne, ale zdarza się rzadko. Nawet w tych przypadkach można, dzięki diecie, osiągnąć korzystne efekty, przez co rozumie się ustabilizowanie i obniżenie poziomu glukozy we krwi, co zapobiega niebezpieczeństwu wystąpienia powikłań cukrzycowych.

Tak jak wcześniej wspomniałem, konieczna jest jednak systematyczna samokontrola diety – zwłaszcza w początkowym okresie. Chorzy na cukrzycę typu I są praktycznie „zmuszeni” do przestrzegania zasad dietetycznych, ponieważ nawet stosunkowo niewielkie błędy mogą mieć odbicie w poziomie cukru. Ów wymóg przestrzegania pewnych zasad nie może być jednak uznany za wadę żywienia optymalnego, ponieważ przy stosowaniu diety cukrzycowej on również występuje, przy czym zalecane przez diabetologów obliczanie wymienników węglowodanowych jest bardziej skomplikowane. Dorośli cierpiący na drugi typ po pewnym czasie żywienia (kilka lat), kiedy osiągnięta jest właściwa masa ciała i ustąpiły powikłania wywołane chorobą, mogą pozwolić sobie na pewną tolerancję, co umożliwia im rezygnację z codziennego dokładnego przeliczania składników pokarmowych.

Powyższy opis jest jedynie ogólnym, bardzo powierzchownym omówieniem tematu. Leczenie cukrzycy obu typów wymaga oczywiście znacznie większej wiedzy i nieco doświadczenia, ponieważ choroba ta niejednokrotnie zaskakuje lekarza i możliwe są różne powikłania zmuszając do szybkiej zmiany leczenia.

W początkowym okresie, korzystna jest ścisła współpraca pomiędzy pacjentem, lekarzem i dietetykiem w celu jak najlepszego przeszkolenia chorego. Takie warunki najlepiej zapewnić w ośrodku stacjonarnym, gdzie możliwa jest stała kontrola sposobu odżywiania wraz z pomiarem glukozy, co pozwala na bezpieczne zmiany w dawkowaniu leków. Dzięki dobrej organizacji zwiększa się skuteczność leczenia cukrzycy. Jako przykład podać mogę, że w Centrum Żywienia Optymalnego, w Jastrzębiej Górze w czasie ostatnich trzech lat przebywało około 850 chorych na oba typy cukrzycy, z których ( w czasie krótszym niż 14 dni) u ponad 350 udało się całkowicie odstawić leki przeciwcukrzycowe, w tym insulinę, a u prawie wszystkich nastąpiła wyraźna poprawa stanu zdrowia. Pacjenci, którzy wyjechali z ośrodka, są przeszkoleni w stosowaniu diety i po przyjeździe do domu dalej stosują zasady opracowane przez dra Jana Kwaśniewskiego. Większość z nich pełne wyleczenie osiąga w okresie do 3 miesięcy. Twierdzenie lekarzy i dietetyków o braku badań naukowych dotyczących żywienia optymalnego mijają się z prawdą. Pismem nr Dr I 0580-3?78 z dnia 23 stycznia 1978 . Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego powiadomił prof. dr hab. med. J. Grendę i zastępcę ministra zdrowia o przyznaniu 7 mln złotych z funduszu prac badawczych na badania dotyczące tematyki proponowanej przez lekarza Jana Kwaśniewskiego. Badania nad wpływem żywienia optymalnego na chorych były prowadzone przez zespół złożony z 11 profesorów i docentów, pod kierunkiem prof. Henryka Rafalskiego.

lek.med. Przemysław Pala

Close Menu